logo

WRÓĆ DO POPRZEDNIEJ STRONY

10 września
twitCelem Rosji jest Ukraina, a nie NATO, które jak to ujął Macron i tak jest w stanie śmierci mózgowej.

Dla tych co łykają jak pelikany antyukraińską histerię propagandy rosyjskiej i ich tuby propagandowej w postaci liderów Konfy (nie mylić z partią) i różnych użytecznych idiotów - po opanowaniu Ukrainy (albo jej dużej części) Rosja zajmie się oczywiście Polską. Nie będzie to oczywiście agresja militarna, ale niemiecko-rosyjski podział na strefy wpływów, Bałtowie wylądują na talerzu rosyjskim, Polska pozostanie w niemieckiej Mitteleuropie (z pewnym procentem udziałów rosyjskich), Rumunia pewnie 50/50, Bułgaria zapewne z przewagą wpływów Moskwy.
A wtedy będziemy mogli sobie znowu zaśpiewać "miałeś chamie złoty róg".

Głównych celem polityki polskiej powinno być utrzymanie za wszelką cenę niepodległości Ukrainy i nie jest nam potrzebna słaba Ukraina, która byłaby dla nas jedynie obciążeniem.

Może już najwyższy czas porozmawiać o sojusz wojskowym z Ukrainą lewarowanym przez .... Pekin (powtórka zwrotu Komorowskiego). Jeśli Chińczycy nie wyrażą zgody (czekając na oczekiwany zwrot Moskwy w kierunku Zachodu), ścieżka będzie już wydeptana i Pekin będzie o tym wiedział.